puchar świata puchar świata
Gospodarz:
Argentyna 1978 01 czerwiec - 25 czerwca 1978 rok. Stolica Buenos Aires. Powierzchnia: 2766,9 tys. km2 Ludność: 35,7 mln (1997) Waluta: peso argentyńskie.
Brało udział: 16 krajów: Argentyna, Meksyk, Austria, Holandia, Brazylia, Francja, Polska, RFN, Szkocja, Węgry, Peru, Hiszpania, Iran, Szwecja, Włochy, Tunezja.
Miasta: 5 miast. Buenos Aires, Cordoba, Mar del Plata, Mendoza, Rosario.
Federacja: Associacion del Futbol Argentino. Powstała w 1893 roku, członek FIFA w 1912 roku.

Argentyna 1978

      Ten turniej był niezapomniany ze względu na wspaniałą atmosferę stworzoną przez argentyńskich miłośników futbolu. Wszyscy zapamiętali rzucane przed meczem confetti z podartych programów meczowych bielące trybuny niczym lecący śnieg. I choć Argentyną rządziła wojskowa dyktatura nie było na widowni szowinizmu. Liczba zgłoszeń do mistrzostw przekroczyła setkę (106, choć zagrało 97 drużyn). By ograniczyć koszty dodatkowych spotkań FIFA wprowadziła w eliminacjach jako alternatywę - serię rzutów karnych. Mimo to większym powodzeniem cieszyły się baraże. Niestety nie zabrakło śmiertelnych ofiar po meczu w Port au Prince na Haiti.
Do niespodzianek eliminacji zaliczano ponowne odpadnięcie Anglii (gorsza różnica bramek niż Włochy). Z poprzednich finalistów zabrakło m.in. NRD, przeżywającego kryzys Urugwaju, Bułgarii i Chile. Polacy z nowym selekcjonerem Jackiem Gmochem rozpoczęli świetnie wygrywając na wyjazdach z Portugalią 2:0 i Danią 2:1, lecz i tak ich awans wisiał na włosku, kiedy w Chorzowie z trudem obronili 1:1 z Portugalczykami dzięki golowi Deyny bezpośrednio z rzutu rożnego. Do reprezentacji wrócił Lubański, pojawiła się utalentowana młodzież (Boniek, Nawałka i Terlecki, którego wykluczyła z finałów kontuzja). Z gry w reprezentacji zrezygnowali Niemiec Beckenbauer i Holender Cruyff - najwybitniejsi gracze mijającej epoki. Podobnych im gwiazd w turnieju Argentina' 78 zabraknie.

Inauguracja
Radosną inaugurację 1 czerwca na Estadio Monumental w Buenos Aires popsuli swą wyrachowaną grą piłkarze RFN i Polski (0:0). Rewelacją w tej grupie była Tunezja, która, choć odpadła, pokonała Meksyk (pierwsze zwycięstwo drużyny afrykańskiej), była bliska sprawienia niespodzianki z Polską i zremisowała z mistrzami świata.

Polacy
Polacy wystartowali słabo. Gmoch obiecywał nawet ostateczny sukces, ale poważnie traktowano go chyba tylko w Polsce. W dodatku raził sprzecznymi decyzjami, a i atmosfera w kadrze przedstawiała wiele do życzenia. Dopiero od meczu z Meksykiem (3:1) zdobywając dwie bramki stałe miejsce w drużynie miał Boniek, jednak zarazem Gmoch posadził na ławkę Lubańskiego. Polacy awansowali z grupy z pierwszego miejsca.

Grupa Śmierci
Na prawdę trudną była "grupa śmierci" z Francją, Argentyną, Węgrami i Włochami. Pierwsze mecze były bardzo dramatyczne. Francuzi z Platinim przegrali z Włochami, którzy wygrali także pozostałe spotkania. Argentyńczykom w meczu z Węgrami pomógł arbiter dopuszczając do ostrej gry, a przy stanie 2:1 dla gospodarzy usunął z boiska Toeroecsika i Nyilasiego i Madziarzy przestali się liczyć. W meczu ostatniej szansy Francuzi zagrali świetnie z Argentyną. Mieli również pretensje do arbitra, lecz Six nie potrafił wykorzystać sytuacji sam na sam z Fillolem. Gospodarze potem mogli nawet przegrać z rewelacyjnymi Włochami i uniknąć w ten sposób Holendrów w II rundzie.

1000-ny Gol
Najbardziej przechwalał się trener Szkotów McLeod, lecz przegrali oni z Peru 1:3 co uznano za sensację. Świetnie bronił Quiroga (obronił rzut karny), a 2 piękne gole zdobył Cubillas. Szkoci tłumaczyli się... imieninami kolegi. Okazało się też, że Johnston stosował doping. Szybko opuścił Argentynę, gdzie takie wykroczenia były tam surowo karane. Kiedy Szkoci zremisowali z Iranem McLeod wziął ich "do galopu". - Mój Boże. To piwo musi wreszcie wyparować - powiedział ze złością. W meczu ostatniej szansy podopieczni gadatliwego trenera pokonali wprawdzie Holendrów, lecz ci od początku - zdaje się - nie chcieli wpaść za szybko na gospodarzy i mogli sobie pozwolić na luksus porażki. W tym meczu Rensenbrink zdobył tysięcznego gola finałów.

Słaba postawa Canarinhos
Słabo wystartowała Brazylia - remisy ze Szwecją 1:1 (sędzia zakończył mecz chwile przed tym nim piłka po strzale Zico drugi raz trafiła do siatki!) i Hiszpanią 0:0 podczas, gdy Austriacy zdobyli niespodziewanie komplet punktów. W ostatnim spotkaniu gol Roberto pozwolił canarinhos pokonać rewelację znad Dunaju. Awansowało to obie drużyny, lecz zapomniano wydrukować w przepisach, że przy równej różnicy punktów i bramek decyduje o miejscu to kto strzelił więcej goli! Zaczęły się przetargi, lecz Brazylia ucięła te spekulacje jadąc do Mendozy.

Najpiękniejszy mecz
W II rundzie Holendrzy pokazali pazurki bijąc 5:1 Austrię, a winne temu miały być... żony austriackich piłkarzy, które sprowadzono do Argentyny w nagrodę za ich dobrą dotąd postawę. Obrońcy tytułu RFN zremisowali z Włochami 0:0 i, po być może najpiękniejszym meczu turnieju, z Holandią, której liderem stał się Ruud Krol. Dwukrotnie Niemcy obejmowali prowadzenie, lecz Holendrzy nie rezygnowali. Pierwszy w tym turnieju pokonał Maiera niesamowitym strzałem z 40 metrów Arie Haan. Włosi po golu Tardellego wygrali emocjonujący mecz z Austrią, ale Holendrzy, choć znów pierwsi stracili bramkę, pewnie wygrali z Włochami 2:1. Bohaterem meczu był stoper Brandts. Najpierw negatywnym, bo zdobył samobójczego gola przy współudziale Schrijversa. Włosi jednak za wcześnie bronili wyniku i Brandts dążąc do rehabilitacji zdobył w II połowie z 25 metrów wyrównanie. Potem Haan zaskoczył Zoffa wspaniałym uderzeniem z 30 metrów.

Z honorem...
Z honorem pożegnali Argentynę Austriacy. Pokonali w dramatycznym meczu RFN 3:2 odbierając Niemcom medalowe szanse. Helmut Schoen nie tak wyobrażał sobie pożegnanie z kadrą. Wyróżnił się zdobywca 2 goli Hans Krankl. W turnieju został tylko jeden Austriak - trener Holandii Ernst Happel.

Zabrakło Gorgonia
W "amerykańskiej" grupie Polska zagrała świetny mecz z Argentyną, lecz... przegrała 0:2. Deyna przy 0:1 nie strzelił karnego, a Kempes, który obawiał się tylko nie grającego Gorgonia, w tym meczu zaczął pracować na koronę króla strzelców zdobywając dwa gole. Trener Luis Cesar Menotti powiedział: - "W pierwszej połowie Polacy uzyskali dość wyraźną przewagę i w tej fazie gry dopisało nam szczęście". Brazylia wyżej pokonała Peru i z Argentyną walczyła ostro, lecz bez goli. Polacy po "główce" Szarmacha wygrali z Peru, lecz złudzenia ich rozwiali Brazylijczycy, którym dotrzymywali kroku tylko w I połowie.

Naturalizowany golkiper
Gospodarze grali ostatni mecz w grupie... Pogrom 6:0 Peru wzbudził podejrzenia Brazylijczyków, tym bardziej, że peruwiański golkiper Quiroga urodził się w... Rosario, a w Peru był tylko naturalizowany. W ten oto sposób jedyna niepokonana w turnieju drużyna - dlatego, że miała gorszą różnicę bramek - grała o III miejsce z Włochami! Po golu Causio Nelinho wyrównał świetnym strzałem, a Dirceu sprawił, że canarinhos zeszli z boiska jako zwycięzcy.

Emocjonujący Finał
W finale emocje były niesłychane. Prowadzenie zdobył Kempes w 38 minucie. Kiedy wyrównał głową Nanninga w 82, ruszyła nawałnica Holendrów. Siedem minut potem w idealnej sytuacji sam na sam Rensenbrink trafił w słupek... W dogrywce Holendrzy stracili impet, a nabrali go gospodarze. Po wspaniałej akcji Kempes zdobył bramkę, a trzeci gol padł z jego podania. Drużyna Menottiego zwanego "El Flaco" (Chudy) została zasłużenie mistrzem grając futbol ofensywny i pozbawiony schematów. Najlepszym piłkarzem był Mario Kempes (za nim Włoch Rossi i Brazylijczyk Dirceu), wysoki poziom prezentowali bramkarz Fillol, kapitan zespołu Passarella, Ardiles, Gallego, Olguin, Bertoni czy Luque. Holendrzy znów narzekali na sędziego. Krol, Neeskens, Haan, Rensenbrink, to największe ich indywidualności.

Do góry

Opracował Józef Walawko

Puchar Świata
        Zarabiaj z nami!
       
Piłka nożna
Copyright © pjanek 2002-2017
puchar świata