puchar świata puchar świata
Gospodarz:
Niemcy Zachodnie 13 czerwiec - 07 lipiec 1974 rok. Obecna stolica Niemiec Berlin. Powierzchnia 357,0 tys. km2. Ludnośc: 82,1 mln. (1997). Waluta: marka niemiecka.
Brało udział: 16 krajów: Argentyna, Włochy, Australia, Holandia, Brazylia, Polska, Bułgaria, Szkocja, Chile, Szwecja, NRD, Urugwaj, RFN, Jugosławia, Haiti, Zair .
Miasta: 9 miast. West Berlin, Dusseldorf, Dortmund, Frankfurt, Gelsenkirchen, Hamburg, Hannover, Munchen, Stuttgart.
Federacja:Deutscher Fussball Bund. Powstała w 1900 roku, członek FIFA w 1904 roku.

RFN 1974

      Finały X jubileuszowych Mistrzostw Świata odbywały się w 70 lecie FIFA. Po zdobyciu przez Brazylię "Złotej Nike" na własność walczono już o nowy puchar "FIFA World Cup" autorstwa Silvia Gazzanigi. Nie ma on już charakteru nagrody przechodniej. Zwycięzcy otrzymują tylko jego kopie, a poprzedni triumfatorzy (poza Brazylią) uzyskali duplikaty Pucharu Rimeta z boginią zwycięstwa Nike.
W eliminacjach padł rekord zgłoszeń (99), lecz wycofało się 7 drużyn. O kolejności przy równej ilości punktów decydowała już różnica bramek, ale i tak doszło do baraży. Najbardziej zacięta rywalizacja miała miejsce w I grupie europejskiej, gdzie trzy zespoły miały po 8 punktów - Węgry odpadły różnicą bramek, a o awansie decydował baraż Szwecja-Austria 2:1. Także Holandia miejsce w finale zawdzięczała znacznie lepszej różnicy goli niż mieli Belgowie, choć w bezpośrednich grach obyło się bez bramek. Natomiast Chile awansowało, gdy po 0:0 w Moskwie ZSRR odmówił gry na Estadio Nacional w Santiago, gdzie junta gen. Pinocheta urządziła więzienie.

Falstart Polaków
Największą bodaj sensację - mimo fatalnego startu, 0:2 z Walią - sprawiła Polska. Mistrzowie olimpijscy pokonali w Chorzowie Anglików 2:0 (pierwsza ich porażka w eliminacjach!), potem 3:0 Walijczyków i wygrali na Wembley wojnę nerwów remisując 1:1, co pozwoliło im wrócić na niemieckie boiska. Niestety już bez swego asa Włodzimierza Lubańskiego, który sukces w Chorzowie z Anglią okupił ciężką kontuzją. Ale drużyna trenera Kazimierza Górskiego kryła w sobie także inne wielkie talenty.

Nowa Formuła
Choć nie zgodzono się na zwiększenie liczby finalistów, zmieniono nieco formułę wprowadzając rozgrywki grupowe także w II rundzie co zwiększyło liczbę gier. Po raz pierwszy inaugurowali imprezę mistrzowie świata. FIFA miała po kongresie we Franfurcie nowego sternika. Brazylijczyk Joao Havelange, po ostrej walce, zdetronizował Anglika Stanley'a Rousa. 13 czerwca w tym mieście nastąpiła inauguracja finałów, lecz nie popisali się piłkarze Brazylii i Jugosławii (0:0). Mimo to obie reprezentacje awansowały kosztem Szkocji, która nie przegrała żadnego meczu, ale mniej goli wbiła słabemu Zairowi.

Niemiecka Machina
Gospodarze rozkręcali się wolno. Nie grali tak efektownie jak dwa lata wcześniej, gdy zdobywali tytuł mistrza Europy. A już fatalne wrażenie sprawiło 0:1 z NRD. Porażkę z komunistycznymi Niemcami "federalni" odebrali jak policzek. "Psom i Schoenowi wstęp wzbroniony" - głosiły napisy w niektórych lokalach. Trener RFN przetrwał falę krytyki, a prawdziwa wartość jego drużyny ujawniła się w drugiej turze. Zresztą podejrzewano RFN o unik by nie wpaść na rozpędzoną Holandię. Drużyna Rinusa Michelsa z "Boskim" Johanem Cruyffem na czele zdawała się nie mieć sobie równych. Ich gra i pewność siebie połączona z nonszalancją robiła wielkie wrażenie.

Szarmach i Deyna odprawiają Włochów.
Prawdziwe trzęsienie ziemi za sprawą biało-czerwonych miało miejsce w grupie D. Poszli oni na wymianę ciosów z faworyzowaną Argentyną i wygrali!, rozgromili Haiti, a po pięknym meczu pokonali wicemistrzów świata Włochów (Zoff, Facchetti, Benetti, Mazzola, Causio!) po golach Szarmacha oraz Deyny i odprawili ich do domu! Wszyscy zaczęli się uczyć wymawiać nazwiska Tomaszewski, Gorgoń, Deyna, Kasperczak, Lato, Szarmach, Gadocha...

Rewelacyjni Polacy
W II rundzie wobec "futbolu totalnego" Holandii bezradna była Argentyna, NRD i trzykrotny mistrz świata Brazylia. Podopieczni trenera Zagallo byli tłem dla Cruyffa, Neeskensa, Krola i spółki. W polskiej grupie walka była ciekawsza. Biało-czerwoni przeszli szczęśliwie kryzys w meczu z silną Szwecją (1:0) w którym Tomaszewski obronił rzut karny Tappera, i twardo walczyli z Jugosławią (2:1). O wygranych przesądziły gole Grzegorza Laty, który wysforował się na czoło najlepszych strzelców imprezy. RFN poradziło z obydwoma rywalami jeszcze w wyższym stosunku i o finale miała przesądzić gra z rewelacyjnymi Polakami.

Ulewa we Frankfurcie
Mecz we Frankfurcie poprzedziła potężna ulewa, lecz austriacki sędzia Linemayer zdecydował, że mimo to spotkanie się odbędzie. Kałuże wody zredukowały tak podziwiany dotąd rozmach polskich ataków. Świetnie interweniował bramkarz Sepp Maier i choć Tomaszewski znów obronił rzut karny, tym razem Hoenessa (pierwszy raz w finałach) ostatnie słowo należalo do RFN i łowcy goli Gerda Muellera. "Mały finał" z Brazylią zmęczni Polacy rozstrzygnęli na swą korzyść dzięki przytomności umysłu Laty.

Wielki Franz Beckenbauer
Finał 7 lipca na Olympiastadion w Monachium nie był wielkim widowiskiem, gdyż zawiedli przede wszystkim faworyzowani Holendrzy z Cruyffem na czele pilnowanym przez Vogtsa. A z Niemcami nie można sobie pozwolić na chwilę słabości. Mimo prowadzenia Holendrów RFN pod wodzą wielkiego Franza Beckenbauera odrobił stratę, a tuż przed przerwą Mueller zdobył swój 14 gol w finałach i zarazem ostatni w reprezentacji, gdyż potem oświadczył, że kończy już w niej karierę. Wystarczyło to do sukcesu, gdyż "Pomarańczowi" i Cruyff potracili głowy.

Najlepsi zawodnicy
Niemcy mieli solidny team z Beckenbauerem, Maierem, Vogtsem, Breitnerem, Hoenessem, Overathem, Grabowskim, Mueller i Bonhofem. Nas cieszył sukces Polski i styl w jakim został odniesiony. Najlepszym graczem wybrano Beckenbauera przed Cruyffem i Deyną.

Do góry

Opracował Józef Walawko

Puchar Świata
        Zarabiaj z nami!
       
Piłka nożna
Copyright © pjanek 2002-2017
puchar świata